poniedziałek, 23 marca 2026

38. Diamante



38

Diamante Raleigh


Światło księżyca wpada przez szczeliny w deskach mojego schronienia. Cienie tańczą po ścianach, ale nie dla mnie. To nie teatr – to moje terytorium, moje reguły. Ludzie uważają, że są ważni. Że ich obecność zmienia cokolwiek. Ha. Myślą, że coś znaczą w tym świecie chaosu. Ja widzę prawdę: są mięsem na mojej drodze.

Ręce mam pokryte kurzem i drobnymi ranami od poprzednich dni – nic nowego. Nie lubię dotyku świata, nie szukam kontaktu. Nie potrzebuję nikogo. Każde spojrzenie, każdy głos, który dochodzi zza okien, przypomina mi, dlaczego ich nienawidzę. Nienawidzę ich wszystkich. Ich kłamstw, ich twarzy, ich pychy. Nie daję drugiej szansy, nie wybaczam, nie lubię.

Na stole leżą narzędzia – wszystkie potrzebne i gotowe. Mogę działać natychmiast. Nie ma miejsca na zwątpienie ani sentymenty. Każdy, kto przekroczy granicę, dowiaduje się tego w najbrutalniejszy możliwy sposób. To nie jest zabawa. To sprawdzian życia i śmierci – mój test dla tych, którzy myślą, że mogą mnie przestraszyć.

Słyszę skrzypienie podłogi – ktoś tu jest. Czy powinienem? Nie. Czy powinienem? Tak. Uśmiecham się pod nosem. Zawsze lubiłam moment, kiedy strach uderza w ludzi szybciej niż oni sami. Serce bije im w uszach, ręce drżą, nogi miękną. Czasem wystarczy jeden ruch, jeden gest, by pokazać, kto naprawdę rządzi w tej grze.

Wstaję powoli, cicho, nie robiąc najmniejszego hałasu. Zimno przeszywa mnie od stóp do głowy, ale lubię to. Lubię, kiedy czuję, że jestem jedyną istotą świadomą rzeczywistości. Każdy cień, każdy ruch powietrza, każdy dźwięk – poddaje się mojej kontroli. Nigdy nie tracę przewagi. Nigdy.

A potem dochodzi do mnie jeden szczegół, który powinien mnie zaskoczyć, a nie zaskakuje – intruz nie wie, gdzie jest, nie zna zasad, a ja… wiem wszystko. Każdy jego krok, każdy plan, każda myśl jest przewidywalna. I właśnie w tym tkwi cała moja satysfakcja.

Nie oddychaj zbyt głośno. Nie ruszaj się zbyt szybko. Bo jeśli to zrobisz, przekonasz się, że samotność w moim świecie nie ma litości.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz