poniedziałek, 23 marca 2026

37. Samantha





3

Samantha Fitzpatrick



Siedzę skulona w kącie mojej chatki, czuję każdy skrzyp desek pod stopami. Wiatr wyje przez szczeliny, wdziera się przez okna, smaga twarz zimnym powietrzem, a ja wiem, że nikt tego nie zauważy – nikt nie przyjdzie sprawdzić, czy przeżywam kolejną noc czy już tylko czekam na świt. Zimno wypełnia całe ciało, ale nie przeszkadza mi to. Nic nie przeszkadza. Ludzie… wszyscy są tacy sami. Wkurzają mnie, drażnią, uczą, że zaufanie jest luksusem, na który nie mogę sobie pozwolić.

Patrzę na nóż leżący obok. Jest zimny w dotyku, idealnie dopasowany do mojej ręki. Nie potrzebuję go, ale lubię wiedzieć, że mogę działać w każdej chwili. Każdy krok na podwórzu, każdy hałas w oddali – mogę być przygotowana. Świat nie daje drugiej szansy, a ja nie zamierzam jej czekać. Nie mogę.

Zamykam oczy na moment, a w głowie pojawiają się obrazy – te wszystkie twarze, które mnie zawiodły, zdradziły, przestraszyły lub zignorowały. Każda z nich to notatka w mojej prywatnej księdze pamięci, każdy ruch to lekcja. Nie mam prawa popełniać błędów. Jeśli coś wymyka się spod mojej kontroli, będzie bolało – i nie mnie, lecz innych.

Nagle coś przesunęło się w kącie oka. Serce uderza mi w klatkę piersiową, wciągam powietrze szybciej niż potrzeba. Nic nie widzę, a jednak wiem – ktoś tam jest. Czy to wyobraźnia, czy ktoś naprawdę wkroczył w moją przestrzeń? Nie ma znaczenia. Każdy cień może być wrogiem. Każdy dźwięk może oznaczać koniec.

Wstaję powoli, cicho, tak żeby nie zdradzić swojej obecności. Ręka na nożu, oczy wpatrzone w ciemność przed sobą. Nie boję się. Nie mogę. Wszystko, co do tej pory przeszłam, przygotowało mnie na to, co nadchodzi. To nie jest przypadek. Ten moment był zapisany w każdym moim kroku, w każdym oddechu, w każdej minucie samotności, jaką znoszę od lat.

A potem czuję to – napięcie, które zgęstniało w powietrzu. Wszystko staje się bardziej ostre, bardziej realne. Każdy oddech wypełnia przestrzeń jak ciężka mgła, a ja wiem, że nie mogę cofnąć się ani chwili. To już nie zabawa, nie sprawdzian ani przypadek. To coś, co przychodzi po mnie i nie pozwoli odejść.

Ktoś mnie obserwuje. Ktoś czeka w ciemności. A ja wiem, że jeśli zrobię krok w tył, będzie za późno.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz